Miło było dla Was pisać...

niedziela, 17 października 2010

"Under My Skin" Avril Lavigne


W dniu premiery płyty Avril liczyła sobie 19 lat, co znaczy, że była jeszcze nastolatką. Wow, gdyby teraz znaleźć nastoletnią gwiazdę, która gra rock'a. Nick Jonas, co prawda, nagrał soft rockowy album, ale okazał się on klapą. Na "Under my skin" znajdziemy wiele dobrych kawałków, które jednak łatwo ulatują, a gdy słuchasz całej płyty wydaje ci się, że cały czas leci to samo. Wyróżnić mogę jednak kilka utworów: "My happy ending", "How does it feel", "Take me away" i "Fall to Pieces" to te "z górnej półki". Do gorszych zaliczam "Forgotten", "Don't tell me" oraz "Togheter". Napiszę jeszcze o przyjęciu albumu ze strony profesjonalnych krytyków. Średnia ocena wyniosła 65/100 punktów, a więc krążek był oceniany raczej pozytywnie, a muzyka na nim była opisywana jako teen-pop, pop rock, alternative rock, pop punk oraz post-grunge. Podsumowanie: Avril wydała dosyć dobry album, ale trochę nudny. Założę się, że materiał brzmiałby ciekawiej, gdyby w niektóre miejsca wrzucić kawałki z "Let Go" oraz "The best damn thing".
Ocena: 4/6
Najlepsze: Take Me Away, He Wasn't, Nobody's Home, Fall to Pieces
Najgorsze: Don't Tell Me, Together

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz