Miło było dla Was pisać...

sobota, 16 kwietnia 2011

"MTV Unplugged" Katy Perry; "Inside Out" Kat DeLuna & "Folklore" Nelly Furtado

Tytuł: MTV Unplugged
 Wykonawca: Katy Perry Rok wydania: 2009
 Gatunek: pop rock, muzyka akustyczna
 Wytwórnia: Capitol Records
 Ilość utworów: 7
 Single: -
Nie od dziś wiadomo, że Katy Perry dobrego głosu nie ma. Szczerze mówiąc bałem się tej płyty. Ta wokalistka w takim wydaniu. Po „Teenage Dream” bym sobie tego nie wyobraził. Jednak wtedy była „era” „One of the Boys”. Na całym albumie znajduje się siedem kompozycji utrzymanych w akustycznej stylistyce z wplecionymi pop rockowymi elementami. Zaciekawiła mnie kompozycja „Brick by Brick”. Oryginalnie napisana była na „Guilty Pleasure” od Ashley Tisdale. Utwór jednak trafił się Perry. Jest bardzo spokojny. Chciałbym usłyszeć go w wersji już przerobionej. Nie mówię jednak, że ta jest zła. Wokalistka fałszuje tylko momentami ;) Oprócz „Brick by Brick” na „MTV Unplugged” znajduje się inny nowy utwór. Mowa tu o coverze „Hackensack”. Oryginalnie wykonuje go pop rockowy zespół Fountains of Wayne. Nie słyszałem ich wersji. Ta Katy prezentuje się nie najlepiej. Nie wiem czy to ze względu na wokal. W pewnym momencie słychać bowiem okropny nie wiem czy to śpiew czy jęk. Brzmiący mniej więcej tak „jeeee…”. Spodziewałem się czegoś fajnego po „Thinking of You”. W normalnej wersji ballada bardzo mi się podoba. Ta wersja jest nawet lepsza. Wokalistka dobrze tu brzmi, a nowa melodia doskonale go (głos) uzupełnia. Oprócz tego bardzo podoba mi się „Waking up in Vegas” w akustycznym wydaniu. Zachowało ten sam power co w oryginale. Z niecierpliwością czekałem na „Ur So Gay”. W oryginale piosenka mnie nie przekonuje. Chciałem zobaczyć jak wypadnie tutaj. Jakoś się jednak wybronili. Da się tego słuchać. Podsumowanie byłoby inne jeśli Katy byłaby w zespole, który dogrywa jej w tle. Jako zespół świetnie sobie poradzili. Jednak oceniam wokal artystki. Tu niestety nieco gorzej. Fragmenty typu „aj, aj, aj” czy „uuuuu” zupełnie jej nie wychodzą. Na takiej samej podstawie dokonałem naboru do najlepszych i najgorszych. Brałem pod uwagę głównie głos Perry.
Ocena:
Najlepsze: Waking up in Vegas, Thinking of you, Lost
Najgorsze: I kissed a girl, Hackensack

 Tytuł
: Inside Out

 Wykonawca: Kat DeLuna
 Rok wydania: 2011 (Polska)
 Gatunek: pop, europop, dance-pop
 Wytwórnia: Universal Records
 Ilość utworów: 11
 Single: Party O’clock, Dancing Tonight, Unstoppable, Push Push

Alicia Keys, Rihanna, Kelis, a teraz Kat DeLuna. Ile jeszcze utalentowanych wokalistek r&b przyjdzie nam stracić na rzecz dennego popu i dance-popu? Jeszcze w 2010 roku miałem nadzieję, że Kat zostanie przy swoim stylu i nagra album na podobnym poziomie co debiut. Jednak już pierwszy singiel – nagrany w duecie z Akonem „Push Push” – rozwiał wszystkie moje nadzieje. Jest słaby. Pamiętacie jeszcze ich poprzedni duet – „Am I Dreaming”? Przy tej nowej piosence, ta poprzednia to arcydzieło. Jednak na „Inside Out” znalazły się jeszcze gorsze utwory. Jednak zanim przyjdzie mi je opisywać, powiem, że naprawdę żal mi Kat. Ma dziewczyna bardzo dobry głos, który sięga ponad 4 oktawy, a marnuje się w popowo-dance’owych utworach momentami nawiązujących do europopu. Mimo wszystko, trzeba jej nowy album skrytykować. Przede wszystkim teksty. Wszystkie opowiadają o imprezie. Nie są za mądre. Najgłupszy jest chyba ten do „Party O’Clock”. „Hello time to jiggle like jello feeling kind of good nigga got me feeling mellow and um we gone. Party like pebbles? Petal to the metal while I spin like a navel” (PL: Hej, to czas by trząść się jak galareta, czuję się dobrze, czarnuch sprawił, że czuję się dojrzała. I hm, czy będziemy bawić się jak kamienie? Płachta do metalu dopóki wiruję, jak pępek). Sorry, ale tego poważnie traktować nie mogę. Mimo tego zaliczyłbym kawałek do najlepszych. Na krążku oprócz duetu z Akonem, możemy znaleźć inne kolaboracje. Onassis „wspiera” Kat w wspomnianym wcześniej „Party O’Clock”, Elephant Man w „Oh Yeah (La La La)”, a Lil Wayne w „Unstoppable”. Żaden utwór nie popadł mi na dłużej w pamięć, jednak mogę wyróżnić 2 spośród 11. Oba są balladowe. „One Foot Out of the Door” jest balladą taneczną i jest chyba najgorszym utworem. „Be There” jest nieco lepsze. Jednak już taneczna wersja numeru jest wręcz okropna. No cóż powstała setna taneczna płyta, do której wracać nie zamierzam.
Ocena:
Najlepsze: Unstoppable
Najgorsze: cała reszta

 Tytuł
: Folklore

 Wykonawca: Nelly Furtado
 Rok wydania: 2003
 Gatunek: pop, folk, rock
 Wytwórnia: Dreamworks Records
 Ilość utworów: 12
 Single: Forca, Powerless, Explode, The Grass Is Green, Try

Dotychczas kojarzyłem Nelly głównie z singli i ostatnich płyt „Loose” oraz „Mi Plan”, które szczerze mówiąc nie zrobiły na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia. Mimo tego postanowiłem sięgnąć po starsze kompozycje artystki. I to był strzał w dziesiątkę! Płyta jest mieszanką popu i folku, z wplecionymi elementami rocka. Piosenkarka czuje się w takich klimatach jak ryba w wodzie. Krążek otwiera utwór „One-Trick Pony”, do którego muzykę zagrali the Kronos Quarter. Zwróciłem tu uwagę właśnie na muzykę. Wysoki poziom. A zwłaszcza gitary. Na płycie pojawiają się gitary od akustycznej po elektryczną. Pojawiają się także dźwięki „wydawane” przez banjo oraz bass. Zauroczyła mnie akustyczno-rockowa ballada „Try”. Bardzo mi się podoba. A obok tej, Nelly prezentuje nam swoje zdolności wokalne w innych balladach. W m. in. dobrym „The Grass Is Green”, nawet lepszym „Build You Up” czy w nieco bardziej rockowym „Picture Perfect”. Mimo tego najbardziej spodobała mi się (obok „Try”) ballada „Childhood Dreams”. Wokalistka świetnie tu brzmi, a sama piosenka ma mądry tekst. Nie mniej ciekawy jest utwór „Saturdays”. Furtado włożyła w niego więcej serca. Sama go napisała i zagrała. Jednak swoim „dziełem” podzieliła się z Jarvisem Churchem, i tak mamy całkiem fajny duet. A obok spokojnych utworów, mamy te szybsze. Z tych, polecam przede wszystkim zawierające DJ-ski element „Fresh Off the Boat”, momentami wyrapowane „Explode” oraz bardzo pozytywne „Powerless (Say What You Want)”. Niedawno doceniłem także oficjalny hymn mistrzostw Europy 2004 – „Forca”. Z całego serca polecam ten album. To jeden z moich ulubionych. A jeśli za pierwszym razem Ci się nie spodoba, włącz od nowa. Dzięki temu, ja, jeszcze bardziej doceniłem „Folklore”.
Ocena:
Najlepsze: Fresh Off the Boat, Try, Childhood Dreams, Saturdays
Najgorsze: -

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz