Miło było dla Was pisać...

poniedziałek, 24 października 2011

"Hybrid Theory" Linkin Park & "Oral Fixation vol.2" Shakira


Tytuł: Hybrid Theory
Wykonawca: Linkin Park
Gatunek: nu metal, rap metal
Single: One Step Closer, Crawling, In the End, Papercut
Linkin Park jest moim ulubionym zespołem. Nie myślałem tak jeszcze kilka miesięcy temu, ale teraz jak najbardziej. Podoba mi się ich różnorodność muzyczna. Łączą rap z rockiem i metalem. Nie każdy by się odważył. To w końcu zupełnie inne gatunki. Połączenie ich wychodzi jednak świetnie. Nie tylko w tym przypadku. Przyznam, że nie od początku doceniłem ten album. No tak, oceniałem go na 5, ale teraz zastanawiam się dlaczego tak nisko. Przecież to zmiotło wszystkie inne płyty ocenione przeze mnie na 6. Dlatego teraz podwyższam skalę. „Hybrid Theory” dostanie siedem ;) Ale tak na serio. Każdą piosenkę uwielbiam na swój sposób. Nie ma tu gorszej. Wszystkie są świetne. I każda ma coś o czym mogę napisać. W „Papercut” uwielbiam zwrotki, w których Mike Shinoda rapuje. W refrenie mamy też coś na wzór rapu, ale w wykonaniu Chestera. Ma świetny wokal. W takich utworach słychać to najlepiej. Dalej mamy „One Step Closer”. Jest to moja ulubiona piosenka z całego krążka. Mogę jej słuchać i słuchać. Godzinami. Jest nieziemska. Znam ją prawie na pamięć. Nigdy mi się nie znudzi. Szczególnie uwielbiam w niej bridge z tymi genialnymi wrzaskami shut up (zamknij się) + wstawki. Tego nie ma po co opisywać. To TRZEBA usłyszeć. W „With You” moją uwagę zwrócił zremiksowany fragment. Uważałem kiedyś utwór za najlepszy. Teraz entuzjazm nieco opadł, ale i tak bardzo go lubię. W „Points of Authority” loveciam zwrotki. Szczególnie fragmenty, w których Chester śpiewa łagodniej. No i nie mogłem nie napisać o fragmencie You love the way I look at you (PL: Kochasz sposób, w jaki na ciebie patrzę). Kocham go. Następne dwie piosenki („Crawling” i „Runaway”) przypominają siebie schematem. Ich zwrotki są bardzo spokojne (szczególnie te w „Crawling”), a refreny przekrzyczane. Mike rapuje w nich małe fragmenty. Nie umiem wybrać, która z nich bardziej mi się podoba. Obie są super. W „Crawilng” zdecydowanie najlepiej oceniam tekst. Kiedy Mike rapuje fragment Without a sense of confidence I’m convinced that there’s just too much pressure to take (PL: Bez poczucia pewności, jestem pewien, że to zbyt duża presja by ją znieść) po prostu wymiękam. W „Runaway” z kolei wolę stronę muzyczną. Szczególnie ostry bridge gdzie krzyki Chestera są niesamowite. Druga połowa płyty jest… jeszcze lepsza! Rozpoczyna ją metalowy utwór „By Myself”. Słyszałem, że ludzie wypowiadali się na jego temat bardziej negatywnie niż pozytywnie. Jest to najostrzejszy kawałek z krążka. Nie dziwię się więc, że niektórych uszy bolały, ale ja to kocham. Szczególnie ten jeden dźwięk przewijający się przez całą piosenkę. No i bridge. Tak Chester jeszcze nam tym krążku nie krzyczał. Aż ciarki przechodzą. „In the End” jest znacznie spokojniejsze. Podoba mi się (za klimat), ale wolę różne wersje ‚live’ tego utworu. Następnie dostajemy od Linkinów jedną z najbardziej zróżnicowanych piosenek – „A Place for My Head”. Ma dość spokojny początek. Pobrzdąkiwanie na gitarze. W zwrotkach się ożywia, słyszymy tu tylko rap Mike’a. W refrenie wchodzi Chester. Czyli jak zwykle. Co więc jest charakterystyczne? Rozgorączkowany szept przechodzący w niesamowity krzyk. Wow. Tylko tyle (a może aż tyle) jestem w stanie wykrztusić. Następny numer („Forgotten”) podoba mi się tak samo bardzo. A może jeszcze bardziej. Szczególnie refren mnie powalił. Coś niesamowitego. Tekst schodzi tu zupełnie na drugi, trzeci plan, ale w pamięć wrył mi się fragment brzmiący In the memory you’ll find me Eyes burning up The darkness holding me tightly Until the sun rises up (PL: Znajdziesz mnie we wspomnieniach Oczy płoną Ciemność trzyma mnie mocno Aż do wschodu słońca). Jego końcówkę miałem nawet na belce bloga ;) Do instrumentalnego remiksu (nie wiem jak to inaczej nazwać) „Cure for the Itch” przekonałem się po czasie. No, ale ważne, że teraz go lubię :) Ostatnią piosenką jest „Pushing Me Away”. Jest to jeden z tych numerów, w których nie sposób nie zachwycić się głosem wokalisty. Zawsze czekam aż wyśpiewa słowo sacrifice (PL: ofiara). To najbardziej mi się podoba. Czas na podsumowanie. Widząc moją starą recenzję tej płyty niemalże się załamałem. Tyle da się o tym krążku napisać, a ja to zaprzepaściłem. Co prawda w porę się ‚nawróciłem’, ale i tak będę się potępiać ;) Jak dla mnie ten album jest genialny i jedyny w swoim rodzaju. Muzyka tu zawarta wielokrotnie mi pomagała. Słucham tej płyty codziennie. Teraz nie umiem sobie wyobrazić co by było gdyby jej nie było. Masło maślane, ale co tam. I nadal mam nadzieję na powrót LP do dźwięków z „Hybrid Theory”.
Ocena:
Najlepsze: wszystko!
Najgorsze: -

Tytuł: Oral Fixation vol.2
Wykonawca: Shakira
Gatunek: pop, pop rock
Single: Hips Don’t Lie, Illegal, Don’t Bother Ci fani, którzy byli zawiedzeni, że Shakira powróciła do śpiewania po hiszpańsku („Fijación oral vol.1″, 2005) w tym samym roku otrzymali kolejny krążek już po angielsku. Wokalistka bardzo dba o swoich fanów i swój… portfel. Poprzednia płyta podobała mi się. Była naturalna, spokojna, stonowana. Ta taka nie jest. Artystka serwuje głównie popowe piosenki („Hips Don’t Lie”, „Dreams for Plans”) przeplatane z tymi bardziej rockowymi („Don’t Bother”, „Costume Makes the Clown”). Te drugie są jednak na tyle nijakie, że giną pośród innych. Zacznę może od tych utworów, które lubię najbardziej. Są to kolejno: „How Do You Do”, „Animal City” i „Timor”. Pierwszą piosenkę krytycy krytykowali (masło maślane? trudno). Nie za jej jakość, ale za tekst. Shakira zwraca się w nim wprost do Boga. Nie do naszego (idziesz do Meczetu czy Synagogi), ale i tak ‚znawcy’ byli na nie: How do you do? How does it feel to be so high And are you happy? Do you ever cry? You’ve made mistakes Well that’s OK ’cause we all have But if I forgive yours Will you forgive mine? (PL: Jak się masz? Jakie to uczucie być tak wysoko? Jesteś szczęśliwy? Czy ty kiedykolwiek płakałeś? Robisz błędy, cóż jest ok, bo wszyscy je popełniamy Ale jeśli ja wybaczę twoje, czy ty wybaczysz moje?). Strona muzyczna utworu jest na bardzo wysokim poziomie. Szczególnie uwielbiam ten kościelny chór. „Animal City” to mój zdecydowany numer 1. Tutaj muzyka jest nieco mocniejsza. Słychać odgłosy zwierząt. Ten tekst też mi się podoba. I want to figure it all I want to figure it all out I want to save you from Save you from all the fame (PL: Chcę to wszystko odgadnąć Chcę to wszystko zrozumieć Chcę ocalić cię przed Ocalić cię przed tą całą sławą). Shakira brzmi wiarygodnie. Chyba nie są to tylko puste słowa. Chyba. I ostatni numer z wyliczanki – „Timor”. Już od pierwszych dźwięków raczy nas dziecięcy chórek. Cały kawałek jest taneczny, zróżnicowany, ale niegłupkowaty. If we forget about ‘em Don’t worry If they forget about us Then hurry How about the people who don’t matter anymore? (PL: Jeśli o nich zapominamy nie martw się jeśli oni zapominają o nas wtedy szybko a co z ludźmi, którzy już nic nie znaczą?). Poza tym It’s alright, it’s alright (…) And you’ve got your MTV (PL: Jest dobrze, jest dobrze (…) I ty masz swoje MTV). Z pewnością niektórzy bardziej przejęliby się odłączeniem kanałów typu MTV niż ludzkimi tragediami. Jakie piosenki jeszcze lubię? „Hips Don’t Lie”. Co prawda nie dorównuje trzem poprzednim, ale mam do niej sentyment. Lubię ją chyba od zawsze. Ubolewam trochę nad dwiema piosenkami: „Something” i „The Day and the Time”. Są to anglojęzyczne wersje utworów „En Tus Pupilas” i „Dia Especial” z poprzedniego krążka. Te wersje są niestety gorsze. „Something” nie ma tyle uroku, „The Day and the Time” Shakira zaśpiewała mocniej. To moim zdaniem zniszczyło utwór. I tym sposobem dochodzimy do najsłabszych numerów. „Hey You” i „Dreams for Plans” są nudne, bez polotu. Pierwsza jest niby zróżnicowana, dużo się w niej dzieje, ale jest męcząca. „Your Embrence” i „Illegal” są podobne, nawet się ich nie zauważa. Wolę jednak to pierwsze. Płyta jest średnia. Lepsza od nowych ‚dzieł’ artystki („She Wolf”, „Sale el Sol”), ale sporo jej brakuje do np. „Donde Estan Los Landrones”.
Ocena:
Najlepsze: Animal City, How Do You Do, Timor
Najgorsze: Hey You, Dreams for Plans, Illegal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz