Miło było dla Was pisać...

środa, 16 maja 2012

"The Bridge" Melanie Fiona


Już od dawna obiecuję sobie, że posłucham wreszcie płyty „The Bridge”. Jak widać – jestem zarówno mało, jak i bardzo konsekwentny. Mało, bo cały czas pojawiało się coś innego, ciekawszego, a album Melanie schodził wówczas na drugi plan. Bardzo, ponieważ powiedziałem sobie, że posłucham i w końcu to zrobiłem.


Płyta wokalistki to mieszanka kilka gatunków. Głównie popu i r&b, ale też np. hip hopu („Johnny”) czy akustycznego soulu („Teach Him”). Mimo że Fiona wydała kilka singli, to popularność przyniósł jej dopiero utwór „Monday Morning”. Z pewnością już kiedyś go słyszeliście. Jeśli się Wam nie podobał, nie zniechęcajcie się. Pozostałe utwory z tego krążka są zupełnie inne. Tak więc – nie oceniajcie książki po okładce. Płyta promowana niezbyt ciekawym singlem, też może być bardzo dobra.
Początek płyty jest na 6. Melanie (i jej producent / -ci) bardzo się postarali, przygotowując te piosenki. Wszystkie, do numeru 6., wręcz czarują. Ale zostawmy te mniej pochlebne słowa na później. Otwierające „The Bridge” „Give It to Me Right” usłyszałem kiedyś przypadkiem w radiu. Co więcej – nie znając jeszcze wtedy „Monday Morning”. Utwór nie zrobił na mnie zbyt dużego wrażenia. Teraz jest jednak zupełnie inaczej. O ile dobrze słyszę, na muzykę składa się krótki, cały czas powtarzany fragment: bas, wzdychanie, pstryki palcami. Tylko na chwilę, w refrenie dochodzi jeszcze jakiś chórek czy inny instrument. Piosenka jest super. Najlepszy przykład dobrego kawałka w stylu r&b. Dobrą passę Melanie kontynuuje z pomocą numeru „Bang Bang”. Zwrotki są spokojne, przyjemne. W każdym razie nic szczególnego. Zupełnie inaczej przedstawia się refren. Wyraźnie zarysowany, wyróżniający się. Mogę go słuchać i słuchać. Trzecią piosenką jest już co najmniej dwukrotnie wymienione „Monday Morning”. Mnie się ten numer zawsze podobał. Nieco senny, ale w końcu utwór zatytułowany 'poniedziałkowy poranek' chyba inny być nie może. Lubię wokal Fiony w kawałku. Niby śpiewa tak zawsze, ale tutaj jakoś bardziej zwróciłem na niego uwagę. Z tego 'zamulonego' poniedziałkowego poranka zabiera nas „Please Don't Go (Cry Baby)”. Bardzo radosny numer. Kojarzy mi się trochę z cyrkiem. Z początku nieco odrzucił mnie ten chórek wykrzykujący co jakiś czas cry baby. Po przesłuchaniu całości okazało się, że nie było po co trząść portkami. Piosenka może nie podoba mi się tak bardzo jak „Give It to Me Right” czy „Bang Bang”, ale zawsze poprawia mi humor. „Ay Yo” z kolei przypomina „Bang Bang”. Jego zwrotki są spokojne, brak w nich jakiegoś elementu zaskoczenia. Refren wszystko mi wynagradza. Uwielbiam go. Trąbki i pozytywny wokal artystki świetnie się razem zgrały. A zanucić razem z wokalistką ay yo, ay yo, ay yo czy la da di, la di di, la di da chyba każdy potrafi.
Z pozostałych zamieszczonych tu numerów najbardziej podoba mi się „It Kills Me”. Z początku tak naprawdę tylko refren (a właściwie 'przedrefrenie') zwrócił moją uwagę. Teraz inaczej patrzę na piosenkę. Nadal najbardziej podoba mi się fragment, gdzie Fiona śpiewa But who the hell else is gonna hold me down Ooooh I gotta be out my mind to think it's gonna work this time A part of me wants to leave, but the other side still believes (PL: Ale kto do diabła sprowadzi mnie na dół? Ooohh chyba muszę nie być sobą, żeby myśleć, że tym razem się uda! Cześć mnie chce odejść, ale druga strona ciągle wierzy), ale zwrotki też są cudowne. Emocjonalne, świetnie zaśpiewane. Poza tym piosenka wyróżnia się nieco smutniejszym klimatem. Inne jak np. „Ay Yo” czy „Bang Bang” są bardzo radosne. Ta inaczej. A jak zresztą sama artystka śpiewa Sad songs are the best songs (w „Sad Songs”) (PL: Smutne piosenki to najlepsze piosenki). Z tą cały czas mam problem. Zła na pewno nie jest. Problem w tym, że nieco, hmm, niezdecydowana. Ani smutna, ani radosna. W efekcie uzyskaliśmy coś pośrodku. Coś czego może nie nazwę 'złym', ale też nie szczególnie dobrym. Z wyborem najgorszej piosenki miałem niebywały problem. W końcu jednak stwierdziłem, że wszystkie utrzymują wysoki poziom.
Uwierzcie, że z początku średnio mi się ten album podobał? Jak widać – do wszystkiego, nawet tego co nie wydaje się na pierwszy rzut oka atrakcyjne, można się przekonać i polubić. Jak już pisałem, Melanie gra muzykę głównie z gatunku pop i r&b. Myślę jednak, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Stąd pewnie i nazwa 'the bridge' (most). Most łączący odmienne, muzyczne światy. A to wszystko zamknięte w zwykłym, przyjemnym r&b i soulu.
Ocena: 5+/6
Najlepsze: Give It to Me Right, Bang Bang, Ay Yo, It Kills Me, Monday Morning
Najgorsze: -

6 komentarzy:

  1. Melanie znam właśnie z "Monday Morning" i bardzo podobał mi się ten utwór. Jednak jakoś nigdy nie byłam zainteresowana poznać jej cały album...

    A co do "przesłucham to" doskonale znam... w końcu od tego zaczęła się tworzyć moja lista, która drastycznie rośnie;/

    OdpowiedzUsuń
  2. NN miResena.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. http://www.fan.pl/katalog/p91608406_christina_aguilera_you_lost_me.html ale wstrzymaj sie jeszcze

    OdpowiedzUsuń
  4. Znam od niej bardzo dobrze "Monday Morning". Fajne, fajne ale nie zachęca mnie do przesłuchania jej całego albumu. / so-scream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje 'najlepsze' pokrywają się z moimi ;) Oprócz "Monday morning". U mnie zastąpiło to "Sad songs" ;P

    OdpowiedzUsuń