Miło było dla Was pisać...

piątek, 6 lipca 2012

"E.K.G" Edyta Górniak


Czy jest tu ktoś, kto nie zna Edyty Górniak? Nie? To mnie nie zaskoczyliście ;) Piosenkarka jest jedną z największych polskich gwiazd. Wydała już sporo albumów, w tym chociażby „Edyta Górniak”, „Dotyk” czy „Perła”. Co ją jednak różni od takiej, powiedzmy, Dody czy Mariny? To że naprawdę potrafi śpiewać. Nie kwestionuję talentu tych dwóch pań, ale Górniak po prostu je deklasuje. Poza tym jest świadoma swojego talentu i potrafi z niego skorzystać. Śpiewa więc głównie ballady, ale jak się okazało po przesłuchaniu jej płyty „E.K.G” nie tylko spokojne piosenki.


Największym plusem tej płyty jest więc oczywiście głos Edyty. Podkreślać będę to niejednokrotnie, więc się przygotujcie. Nie bez powodu porównana została (we wczesnym etapie swojej kariery) do Marii Carey. Myślałem więc, że ballady Edyty wbiją mnie w fotel. Tak się jednak nie stało. Wokalnie te utwory są perfekcyjne. Gwiżdżę z kolei na twórców muzyki do tych kawałków. Przez swoje nieco monotonne melodie piosenki szybko się nudzą. Szczególnie te spokojne.
Zacznę może właśnie od nich. Najlepszą z ballad jest zdecydowanie utwór pt. „List”. Artystka daje w numerze popis swoich wokalnych możliwości. Muzyka jest, owszem, bardzo ładna – składa się z pianina, delikatnej perkusji dogrywającej w tle. To jednak sama wokalistka zdominowała ten kawałek. Wyszedł jej po prostu niesamowicie. Szukam innej spokojnej piosenki, która zrobiłaby na mnie podobne wrażenie i cóż – słabo to widzę. Jeszcze jedynie „Love Is a Lonely Game” jakoś się wybrania. Całkiem mi się ten numer podoba. Ma w sobie elementu z gatunku r&b. Słychać w nim perkusję. Bardzo przyjemnie się słucha. Szkoda tylko, że jednym uchem wlatuje, drugim wylatuje. Niedawno przekonałem się też do „Ready 4 Love”. Piosenka przypomina mi trochę „List”, ale jest od niej gorsza. Podoba mi się natomiast to, że stoją koło siebie, a jednak słuchacz się przy nich nie nudzi. „Ready 4 Love” to wspaniały, delikatny numer. Górniak nawet nie stara się pokazać 'jak to ona genialnie śpiewa'. Przez większą część kawałka śpiewa spokojnie. Po prostu ładnie.
Oprócz oczywistych ballad znalazło się tu miejsce dla kilku żywszych numerów. Warto zwrócić uwagę na „Cygańskie serce”. Muzyka (zagrana głównie na gitarze akustycznej, ale i chociażby na tamburynie) faktycznie kojarzy mi się trochę z cyganami. Bynajmniej nie traktuję tego jako minus. Dzięki temu kawałek jest oryginalny i niepowtarzalny. Gorzej sprawa ma się z 'górniakową' wersją piosenki „Aleja gwiazd”. W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć oryginału. Wersja Edyty jest jednak po prostu słaba. Ma w sobie za dużo 'upiękniaczy', ozdobień. Chcieli dobrze – wyszło jak zawsze. Przedobrzone. Numer dość niskiej jakości. Podobne zdanie mam zresztą o „Nie wierzyć nie mam sił”. Typowo radiowy numer. Z kolei „Another Love Song” traktuję jako anglojęzyczną wersję „Alei gwiazd”. Z tą tylko różnicą, że „Another Love Song” jest ciekawsze i podoba mi się nieco bardziej.
O czym może śpiewać Edyta Górniak? Po samych tytułach piosenek nietrudno to wywnioskować: „LOVE Is a Lonely Game”, „Ready 4 LOVE”, „LOVING You”, „Another LOVE Song”. Swoją drogą każda piosenka na tej płycie mogłaby się nazywać 'another love song' (PL: kolejna piosenka o miłości). Na szczęście teksty masakryczne nie są. Słuchając polskich numerów, nie zaczniemy żałować, że mówimy w tym języku. Mam tylko jedno zastrzeżenie: nie lubię tak 'ambitnych' liryków jak Tatuaże w moim sercu. Niech poetyckość zostawi gotyckim grupom, a sama śpiewa o czymś sensownym. Lubię chociażby tekst do "List" (oparty na "I Surrender" Celine Dion): Tyle nieotartych łez zanim los przytulił mnie, Tyle pustych dni nim uwolniłam się z tamtych chwil, Każdy dzień oddala gniew, bo jego ramię siłą jest, Ocaliła mnie czułość wyśniona i spełniona. Jeszcze bardziej podoba mi się "To, co najlepsze": Bo wszystko, co najlepsze, przed nami jeszcze jest. Ta jedna myśl nigdy nie opuszcza mnie. Pewnie potknę się niejeden raz, żeby wzlecieć, trzeba spaść.
Poznałem już najnowszą płytę Edyty Górniak („My”). Album ten (tak nawiasem – wydany w Walentynki) całkiem mi się spodobał. Nieco gorzej oceniam „E.K.G”. Co prawda kilka piosenek naprawdę mi się spodobało i będę do nich czasem wracał („List”, „Cygańskie serce”). Reszta? Już nie tak różowo. Górniak przede wszystkim powinna podszkolić się w tworzeniu tanecznych, łatwo wpadających w ucho (i łatwo przyswajalnych) piosenek. Na krążku nieraz się skrzywiłem, słuchając takiego „Aleja gwiazd”. Na szczęście wokalistka wyciągnęła z tego wnioski i elektroniczne numery nagrane na „My” wyszły znacznie lepiej. Póki co daję trójeczkę. I na pewno sięgnę po jej starsze nagrania. „E.K.G” do tego zachęca.
Ocena: 3/6
Najlepsze: List, Ready 4 Love, Cygańskie serce
Najgorsze: Aleja gwiazd, Nie wierzyć nie mam sił

8 komentarzy:

  1. Dziś pamiętałeś o SPAMowniku :) Jak miło ;)
    Tylko, że zauważyłam jedną rzecz (pomógł mi Twój wpis na Twitterze). Spamownik powstał tylko do informowania o NN, kiedy poza tym w komentarzu nic nie ma. Ale jeśli zamierzasz skomentować post bądź odpowiedzieć na komentarz (jak w tym przypadku), spokojnie możesz na końcu dopisać "u mnie NN" i zostawić to pod postem.
    Po prostu zależy nam, żeby pod postami nie było komentarzy, których treść ogranicza się do "Zapraszam na NN" i nic poza tym. Ale kiedy to jest jako dodatek do komentarza, to nam to nie przeszkadza :) Np. tak jak wczoraj napisała Zuziio :)
    Nie chcemy wam komplikować życie, a takie rozdzielanie chyba jest komplikowaniem ;)

    Od Edyty znam w całości tylko "My" i będę to recenzować, ale że pod względem dat mój kalendarzyk szlag trafił, nie wiem kiedy do tego dojdę :) Z tego co pamiętam (dawno albumu nie słuchałam) połowa piosenek mi się podobała, połowa nie.
    I nie wiem czy sięgnę po jej wcześniejsze albumy... Gdyby nie tak długa lista albumów, być może bym się zdecydowała;)

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję za recenzję. Tzn tak akurat Nie Wierzyć Nie Mam Sił, To co najlepsze, List, Dziękuję Ci to są najwspanialsze piosenki na tej płycie. Ja byłem na koncercie promocyjnym EKG i płyta LIVE brzmi niesamowicie. Ja bym dał 5/6 lista-przebojow.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie zbyt lubię Edytę, ale ta płyta jest niesamowicie słaba.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tej płyty Edyty chyba nic nie znam, ale muszę się zgodzić, że głos ma niezły ;)
    No cóż ja nie wiem co Ci się kojarzy tak wakacyjnie, ale jeśli o mnie chodzi to na pewno "Na na na (na...)" od My Chemical Romance, "Autystyczny" Luxtorpedy. Zawsze mi się tez pozytywnie kojarzyło "Smells Like Teen Spirit" Nirvany. Myślę, że wbrew pozorom, co do gatunku, znalazłoby się wiele wakacyjnych hitów. Wystarczyłoby po prostu trochę poszperać albo jakąś rockową stacje włączyć. ;)

    Metaliczna

    OdpowiedzUsuń
  5. nn miResena.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Znam od niej tylko "My", może kiedyś sięgnę po ten album

    Zapraszam na nowy post na http://the-rockferry.blog.onet.pl. A w nim recenzja płyty Amy MacDonald, mini konkurs oraz grafika.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie nie ciągnie do jej twórczości :D

    Zapraszam na nowy post ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam na Imprezę Urodzinową Innej

    miResena.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń