Tytuł: Party Never Ends
Wykonawca: Inna
Rok wydania: 2013
Gatunek: eurodance, electropop
Single: Caliente, Crazy Sexy Wild, INNdiA, More Than Friends
No tego to się nie spodziewałem. Myślałem, że rumuńska wokalistka Inna już po pierwszym krążku zostanie zapomniana i nie nagra już nowej muzyki. A tu proszę – „Party Never Ends” to trzeci krążek piosenkarki. No więc zaskoczyła mnie samym jego wydaniem. A zawartością? Niestety nie.
Znam jej debiut „Hot”. O ile zwykle słucham płyty kilka razy, żeby wyrobić sobie o niej zdanie, o tyle ten album odłożyłem po jednym przesłuchaniu. Gdybym zdecydował się na więcej, musiałbym chyba dzwonić do laryngologa. Do dziś pamiętam niestety nieudane single (takie jak „Amazing” czy „Déjà Vu”). Od drugiego krążka Aleksandry (polski odpowiednik dla Inna) wolałem się trzymać z daleka. Piosenki „Sun Is Up” oraz „Club Rocker” odstraszyły mnie od niego i pokazały, że nie warto po niego sięgać. Mimo tego „Party Never Ends” przesłuchałem. I cóż – Inna poniosła porażkę po raz trzeci.
Płytę wypełnia muzyka typowa dla piosenkarki. Mamy więc eurodance, trochę electropopu, dubstepu, a nawet nawiązania do muzyki indyjskiej („INNdiA”). Za produkcję odpowiadają czołowi producenci (RedOne, Afrojack) oraz Play & Win, z którymi to Inna związana jest od kilku lat. Nadal jednak nie mogę przeboleć tego, że ona nic a nic się nie rozwija. Od debiutanckiego „Hot” nie poczyniła żadnych postępów. Piosenki zawarte tutaj niewiele się od tamtych różnią. Ani od tych z „I Am the Club Rocker”.
Żeby jednak nie było tak do końca negatywnie i przewidywalnie, przyznam, że dwie piosenki mnie zaskoczyły. Pierwsza z nich to wspomniana już „INNdiA”. Zaczyna się naprawdę ciekawą, przywodzącą na myśl Indie muzyką. Niestety została ona zmieszana z electropopem. W rezultacie otrzymaliśmy nijaki kawałek jakich wiele. Pojawiający się gościnnie Play & Win nie pomagają. Drugie zaskoczenie to „Tonight”. Nie spodziewałem się, że Inna nagra… cover utworu Alexandry Burke. Pochodzi on z płyty „Heartbreak on Hold”. Swoją drogą, mimo wielu negatywnych recenzji, ja ten krążek całkiem lubię. „Tonight” nie należy może do mojej czołówki, ale bardzo podoba mi się mocny głos Burke w tej piosence. Rumuńska wokalistka musi jeszcze dużo poćwiczyć. Brzmi od Alexandry znacznie gorzej. Jakoś się jednak wybroniła. „Tonight” to najlepszy numer na płycie.
A co z resztą? Otrzymujemy m.in. „We Like to Party”, którego najciekawszą częścią jest chórek ludzi na imprezie; „Take Me Down to Mexico”, które zawiera elementy muzyki latynoskiej (zmieszane rzecz jasna z dance); „J’Adore”, które ma w sobie coś z dubstepu. Szkoda tylko, że każdy z tych kawałków jest słaby, wtórny, nijaki. Niczym się od siebie nie różnią. Zawodzi też sama Inna. Gdyby miała dobry głos, może to wszystko inaczej by się potoczyło. Śpiewa niestety słabo. Pogrąża ją też to autotune. Najbardziej razi chyba w „Fall in Love/Lie”. O pozostałych kawałkach nawet nie warto się wypowiadać. Pójście po najniższej linii oporu.
Tekstowo Inna trochę u mnie zaplusowała. Na poprzednie płyty nie napisała ani jednej piosenki. Tutaj natomiast współtworzyła 9 z 16 kawałków (swoją drogą ta liczba jest zabójcza). Szkoda tylko, że każdy z nich opowiada historię jakiejś płaskiej miłości lub zabawy na imprezie. Rozumiem, że taka muzyka zobowiązuje do głupawych tekstów, ale słuchanie tego może być momentami naprawdę żenujące.
Jak już wspominałem, „Party Never Ends” to trzecia porażka Innej. Uszy krwawią od autotune, uszy krwawią od koszmarnej, imprezowej rąbanki. Poza tym mam niestety wrażenie, że w kółko słucham tego samego. Cóż – teraz nie pozostaje mi nic innego jak wyrzucenie tego produktu z dysku. Nie warto marnować czasu.
Ocena: 1/6
Najlepsze: Tonight
Najgorsze: Reszta

Ech, szczerze to nie przepadam za bardzo za taką typową elektroniczno-dance'ową muzyką. Tej pani za bardzo nie kojarzę, znam chyba tylko jedną piosenkę, którą kiedyś słyszałam na jakimś muzycznym kanale. Album odpuszczam, bo widzę, że nie warto tracić na niego czasu. Bardzo dobra recenzja. ;)
OdpowiedzUsuńCo do Taylor to sama znam ją bardzo długo, ale kiedyś słuchałam jedynie od czasu do czasu kilka piosenek, teraz jest jedną z moich ulubionych wokalistek. Bardzo podziwiam to, że sama komponuje swoją muzykę. ;)
"Cała Płonę" to według mnie i wielu innych ludzi bardzo dobra piosenka, ale przecież nie każdemu musi się podobać. Jest najbardziej w stylu Nurth, zespołu, którego jestem fanką.
OdpowiedzUsuńNie lubię takiej muzyki jaką wykonuje Inna, to mnie odpycha na starcie.
Pozdrawiam, True-Villain.blog.pl
Słyszałam kilka piosenek z poprzednich płyt i w sumie nie przepadam za tą wokalistką.
OdpowiedzUsuń"More Than Friends" jest całkiem niezłe ;)
OdpowiedzUsuńOgólnie podobają mi się piosenki Inny, nie wiedziałam że płyta jest aż taka słaba.
OdpowiedzUsuńfajna okladka ale muzyka - MASAKRA lista-przebojow.bloog.pl
OdpowiedzUsuńNie znam i nie poznam :)
OdpowiedzUsuńNowa recenzja na http://The-Rockferry.blog.onet.pl ("Didn't It Rain" Hugh Laurie)
Zapraszam na nową notkę na blogu http://true-villain.blog.pl/
OdpowiedzUsuńZapraszam na nową recenzje www.PatriciaxLife.blogspot.com
OdpowiedzUsuńAż mi wstyd, że mój nick może kojarzyć się z tą piosenkarką -.-
OdpowiedzUsuńKiedyś sięgnę po debiut, coś mi się chyba od niej podobało, dlatego zdecydowałam się go wpisać na listę, ale... nie umiem się za to zabrać :D pewnie po takim czasie i zmianie gustu nie będzie podobać mi się to, co lubiłam kiedyś :)
jest super:)
OdpowiedzUsuń