Rok 2013 bez wątpienia należał do Dawida. Choć ludzie już wcześniej
zdążyli go skreślić (miał problemy z wytwórnią i długo nie wydawał
swojego albumu), osiągnął ogromny sukces. Płyta Comfort and Happiness pokryła się wielokrotną platyną, a single - z Trójkąty i kwadraty na
czele - rządziły w stacjach radiowych. Podsiadło dał także sporo
koncertów. Mogę założyć, że popularność zaskoczyła nawet
jego samego. Kto by bowiem pomyślał, że tak delikatny, stonowany i
spokojny album stanie się hitem? Przypatrzmy się jednak jego muzyce dokładniej. Okaże się wówczas, że jego sukces nie jest tak zupełnie zaskakujący.
Rynek muzyczny rządzi się swoimi, ściśle określonymi prawami. Możecie myśleć, że taka Adele to dziewczyna ze złamanym sercem i pięknym głosem. Owszem, tak jest, ale oprócz tego stoi za nią armia ludzi jej wizerunek tworząca. A jak jest z Dawidem Podsiadło? Ano, zobaczmy, dlaczego właściwie odniósł tak wielki sukces.
- Dawid jest autentyczny, szczery.
Ludzie lubią szczerość. Popatrzcie sobie na listy przebojów za Oceanem. Kiedy tylko albumy wydaje Taylor Swift, zdobywa numer 1. Świetnie radzą sobie tacy artyści jak Alicia Keys, Ed Sheeran czy Sia (w songwritingu). Albo chociaż zeszłoroczna sensacja - Lorde. Śpiewa utwory autentyczne, szczere i za to pokochali ją ludzie. Ją i Dawida również. Słychać, że
Comfort and Happiness jest jego płytą, taką, jaką nagrać chciał. Ba - miewał problemy z wytwórnią, która nie chciała go wydać, lecz muzyk twardo stał na swoim. I opłaciło się. Nawet tak banalne zwroty jak
I miss you everyday brzmią w jego ustach prawdziwie.
- Dawid zadebiutował w dobrym czasie.
Gdyby ten album został nagrany dwa, trzy lata wcześniej, przepadłby. Rok 2010 oraz 2011 to czasy świetności electropopu oraz muzyki dance. A gdzie Podsiadło do tanecznych przebojów? W ubiegłym roku trendy zaczęły się jednak zmieniać. Popularność EDM znacząco spadła. Zastąpiły ją lekka nostalgia, skierowanie w stronę muzyki lat 80. (
Get Lucky) czy R&B (
Blurred Lines). Sukcesy święciła także ww. Lorde. A Dawid idealnie się w ten spokojniejszy okres wpasował.
- Dawid ma znakomitą promocję.
Nie oszukujmy się - artysta też święty nie jest. Jego sukces nie jest jedynie wynikiem muzyki, ale i dobrego marketingu. Najpierw wydano lekkie, chilloutowe
Trójkąty i kwadraty. Przyjęły się, więc management poszedł za ciosem i wydał balladę
Nieznajomy. Zwróćcie uwagę, że oba kawałki są w języku polskim, choć na płycie znajdziemy także ich anglojęzyczne odpowiedniki. W naszych radiach prędzej przyjmują się jednak piosenki właśnie po polsku (nie mówię tu oczywiście o zagranicznych hitach). Wbrew pozorom, Dawida było później w mediach dużo. Należy do Męskie Granie Orkiestra, zagrał krótki epizod w
Kamieniach na szaniec, wystąpił m.in. jako support dla 30 Seconds to Mars, jest jedną z gwiazd, które
przeszły do Play. Nawiązując jeszcze do tego ostatniego. W reklamie użyto jego utworu
No, który kilka dni później stał się singlem i - uwaga! - podbija stacje radiowe. Sukces jest więc efektem świetnej promocji. Delikatnej, nienarzucającej się, ale sporej.
- Dawid jest skromny.
Div nie lubimy. Popatrzcie (albo lepiej posłuchajcie) Marii Carey, Lady Gagi czy Paris Hilton. No przecież to jakaś kpina, ich wypowiedzi są często żenujące, a przy tym tak narcystyczne... Szkoda gadać. Na tle całego show biznesu Dawid jest potulny jak baranek. W wywiadach sprawia wrażenie zupełnie zwyczajnego chłopaka, dla którego tysiące sprzedanych kopii płyty jakby nie miały znaczenia. W X Factorze często sprawiał natomiast wrażenie... oderwanego od rzeczywistości. Jakby przerażała go sława. I to sprawia, że wokalista budzi jeszcze większą sympatię.
- I w końcu punkt, który tak naprawdę powinien być pierwszy - Dawid tworzy świetną muzykę.
Słabe utwory nie utrzymują się długo. Popatrzcie na Davida Guettę czy Pitbulla - ich kolejne single radzą sobie coraz gorzej. A jeśli ktoś gra dobrze, to nieważne, czy jest to pop, rock, dance, alternatywa czy jazz. Zawsze znajdzie swoich odbiorców. I właśnie tak jest w przypadku Dawida Podsiadło. Właściwie każdy kawałek z jego debiutanckiego albumu ma coś w sobie. Posłuchajcie kameralnej, intymnej kompozycji And I, akustycznego !H.a.p.p.y!, intrygującego (organy) Elephant, pięknego Vitane czy w końcu dwóch wspaniałych pod względem zarówno melodycznym, jak i wokalnym utworów I'm Searching oraz Bridge. Są tu i dwie części
No. Pierwsza dynamiczna i radosna, druga delikatniejsza, ale za to bardzo przestrzenna. Przy pierwszym przesłuchaniu
Comfort and Happiness kawałki te mogą wydać się monotonne, ale nie zrażajcie się. W końcu i Was porwą te naturalne melodie, proste, ale udane teksty. Nie wolno zapomnieć o dwóch polskojęzycznych kawałkach: znakomitym, emocjonalnym
Nieznajomy oraz swobodnym
Trójkąty i kwadraty.
A na koniec takie moje życzenie -
więcej. Chcę więcej takich kompozycji jak
Nieznajomy,
Vitane czy chociażby
T.E.A. z edycji deluxe. Albo najlepiej
4:30 nagranego do
Kamieni na szaniec. Ten jeden kawałek niesie ze sobą tyle emocji, uczuć, cierpienia, że nie sposób go nie pokochać. To bez wątpienia najlepszy utwór Dawida. No i jeszcze naprawdę jednozdaniowe podsumowanie. Czemu wokalista osiągnął sukces?
Bo zasłużył.
Świetna recenzja! Świetny plan. Zgadzam się z większością tego co napisałeś. Sama prawda. ;) Cieszę się, że w końcu w Polsce ktoś naprawdę zaczął tworzyć muzykę. ;)
OdpowiedzUsuńsongnevergrewold.blogspot.com
Muszę przyznać, że świetnie wyszła ci ta recenzja i plan na sukces Dawida Podsiadło. Tworzy muzykę na dość wysokim poziomie patrząc na to co jest w Polsce, ale jego stylu muzyczny jakoś mi nie pochodzi. Nie lubię takiego rodzaju popu. Albo mnie nudzi, albo mnie nawet drażni jak No. Ale i tak lepiej posłuchać w radio Dawida niż kolejnej piosenki syfiastego Bob One.
OdpowiedzUsuńhttp://zyciejestmuzykaaa.blogspot.com
Jakoś nie przepadam za Dawidem
OdpowiedzUsuńPS:Na Vanessa-Actress NN-zapraszam :)
Hmm, ciezka sprawa z tym Dawidem. Odniosl sukces, krytycy go chwala- a ja poza kawalkiem z Meskiego Grania nie potrafie sie do niego przekonac.
OdpowiedzUsuńOd początku gdy jeszcze brał udział w programie X Factor wiedziałam ze odniesie wielki sukces i miałam racje. Dawida muzyka wyróżnia się bardzo z pośród polskich artystów. Świetna notatka ci wyszła.
OdpowiedzUsuńU mnie http://muzycznomaniaa.blogspot.com/ nn
Zgadzam się z punktem drugim, czwartym i pierwszym - w takiej kolejności. Waham się nad piątką - słucham ostatnio dużo "Comfort and Happiness", ale Dawid w wersji anglojęzycznej do mnie nie przemawia. Myślę, że indie nie jest w ogóle moim gatunkiem. Pozdrawiam serdecznie. :)
OdpowiedzUsuńPS. Tak, było 5/6, ale po opublikowaniu notki się rozmyśliłam. "Hypnotic Eye" nie jest lepsze od "Into The Great Wide Open". Zauważyłam, że mało albumów oceniam na 5, o 5,5 nie wspominając.
Zabieram się do przesłuchania tej płyty i zabieram... Ogólnie nie lubię polskiej muzyki, ale jego akurat polubiłam właśnie za te punkty, które ty opisałeś w tej "pseudo" recenzji ;) świetny i ciekawy post. oby takich więcej!
OdpowiedzUsuńZapraszam na nowy post na http://www.Rebelle-K.blog.pl
Uwielbiam zarówno Dawida, jak i jego muzykę. A dlaczego, to doskonale sam wiesz - Twój post mówi sam za siebie. :) Sposób napisania recenzji bardzo ciekawy, chciałabym przeczytać takich więcej.
OdpowiedzUsuńZapraszam na nową notkę!
http://bruisesly.blogspot.com/
Pozdrawiam :)
Dawid to jedyny uczestnik XF, którego karierę warto śledzić.
OdpowiedzUsuńNowa recenzja http://The-Rockferry.blog.onet.pl
TAK BARDZO NA TAK!
OdpowiedzUsuńhot-hit-lista.blogspot.com
Trafne rozebranie kariery Dawida na czynniki pierwsze - zgadzam się z większością tez! :D
OdpowiedzUsuńPozwolę sobie jednak odpowiedzieć na komentarz Zuziio - Dawid nie jest jedynym uczestnikiem XF godnym uwagi - wierzę, że Michał Szpak nie powiedział ostatniego słowa jeśli chodzi o muzykę, Ada Szulc współpracując z DJem Adamusem nagrała co najmniej 2 fajne piosenki (single), Klaudia Szafrańska to 1/2 XXANAXX - absolutnie świetnego zespołu, Grzegorz Hyży i Marta Podulka z powodzeniem podbijają stacje radiowe tworząc przyjemną i przyzwoitą muzykę... i wciąż wierzę w The Chance, czekam na zapowiadany debiut Trzynastej w Samo Południe, oraz na to, aż powrócą Dziewczyny, a światu pokażą się Hatbreakers, Daria Zawiałow, Beata Spychalska, Magda Bal czy Mateusz Guzowski... obserwować jest kogo!
your-chart.blogspot.com
Vanessa w finałowym odcinku Chelsea Lately-więcej w NN
OdpowiedzUsuńwww.vanessa-actress.blog.onet.pl
Gratulacje. W końcu czyjaś recenzja mnie przekonała do sięgnięcia po ten krążek :) Tyle pozytywnego o nim czytałam, że jeszcze jedna pozytywna recenzja przelała tę czarę i dopiszę sobie ten album do listy :)
OdpowiedzUsuń