Miło było dla Was pisać...

środa, 20 października 2010

"B'Day"; "Rated R" - Beyonce; Rihanna


Trzy lata po solowym debiucie ("Dangerously in Love") Beyonce miała wydać jego kontynuacje. Plany jednak zostały zmienione i powstał urodzinowy album wokalistki "B'Day". Muzyka na krążku to r&b, za które fani ją pokochali, ale tym razem jest tu więcej popu. Nie mogło też zabraknąć męża Beyonce - Jaya-Z ("Upgrade U",  "Déjà Vu", "Welcome to Hollywood (deluxe)"). O utworach mogę się dwojako wypowiedzieć: dobre lub nijakie. Wspomniane "Upgrade U", "Kitty Kat" i "Green Light" zaliczam zdecydowanie do tej drugiej grupy. Do najlepszych utworów zaliczam taneczne "Get me bodied", utrzymane w bluesowym klimacie "Suga Mama" oraz spokojniejsze od reszty "Resentment". Och, zauważyłem, że nie wspomniałem o dwóch świetnych piosenkach (oraz dwóch przeciętnych): "Déjà Vu" i "Irreplaceable", a te gorsze to "Freakum Dress" i "Ring the Alarm. Podsumowanie: "B'Day" to całkiem niezły album. Beyonce świetnie łączy pop z melodyjnym r&b. A Jay-Z, w niektórych utworach nadaje im charakter. Świetnie się dobrali :)
Ocena: 5/6
Najlepsze: Suga Mama, Resentment, Get Me Bodied, Irreplaceable
Najgorsze: Ring the Alarm, Kitty Kat


Dwa lata po "Good Girl Gone Bad" Rihanna wydała jego długo wyczekiwanego następcę "Rated R". Ci co mieli nadzieję, że RiRi znów "uraczy" ich uszy słodkim popem i imprezowym r&b, srogo się zawiedli. Ja się na szczęście do nich nie zaliczam. Mi się ten album podoba. Przede wszystkim dlatego, że nie jest już taki słodki. Płytę otwiera intro "Mad House". Szkoda, że to tylko intro. Bardzo je lubię i gdyby trwało dłużej to może nawet byłoby moją ulubioną piosenką, a tak muszę się zadowolić króciutką minutą i 34 sekundami. Do najlepszych zaliczyłbym także pierwszy singiel - świetne "Russian Roulette". To chyba najlepszy singiel Rihanny w jej całej karierze. Przekonałem się też do "Te Amo". Kiedyś wręcz nie cierpiałem tej piosenki, ale teraz całkiem ją lubię. Podobnie mam "Fire Bomb". Bardzo podoba mi się ta nieco rockowa końcówka refrenu i głos wokalistki. Świetnie tu brzmi. No i oczywiście obowiązkowymi punktami krążka są dwie ostatnie pozycje. "Cold Case Love" to piękna, rockowa ballada, która mimo iż trwa 6 minut to się nie nudzi. "The Last Song" jest znacznie krótsze, ale utrzymane w podobnym klimacie i też szalenie mi się podoba. Nie przekonuje mnie "Rude Boy". Nieco dancehallowa piosenka po prostu mi się nie podoba. "Stupid in Love" lubiłbym, gdyby nie wokal Rihanny, który kiepsko tu wyszedł. Dałbym szansę "G4L", ale refren zatarł dobre wrażenie. A i tak najsłabsze pozostaje dla mnie "Photographs". W tej tanecznej balladzie podoba mi się początek i nic więcej. A już najgorsza jest partia will.i.ama.
Ocena: 4+/6
Najlepsze: The Last Song, Cold Case Love, Russian Roulette, Mad House
Najgorsze:  G4L, Rude Boy, Photographs

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz