Miło było dla Was pisać...

sobota, 22 października 2011

"Daydream" Mariah Carey & "Origin" Evanescence

Tytuł: Daydream
Wykonawca: Mariah Carey
Gatunek: pop, r&b, soul
Single: Fantasy, Always Be My Baby, Forever, Open Arms, Underneath the Stars, One Sweet Day „Daydream” to kolejna płyta od Marii Carey. Już czwarta. Minęły dwa lata od wydania hitowego „Music Box”. Wokalistka przez ten czas za bardzo się nie zmieniła. Nadal serwuje nam głównie popowe piosenki z wpływami r&b i soulu. Wokalistka czasem daje z siebie wszystko. CZASEM. W niektórych utworach spoczęła na laurach. Zanim jednak powiem o wadach, opowiem o piosenkach, które lubię najbardziej. Przede wszystkim ballady „Looking In” i „Open Arms”. Nie umiem wybrać, która podoba mi się bardziej. Przyparty do mury, postawiłbym jednak na „Open Arms”. Jest to cover utworu (o takim samym tytule) zespołu Journey. Artystka nie nagrała tego oczywiście w rockowym stylu. Nie znam oryginału, ale wersja od Marii spodobała mi się od pierwszego usłyszenia. Mariah ma głos i słychać to najbardziej w utworach pokroju „Open Arms”. Poza tym sama muzyka też jest godna podziwu. To może teraz kilka słów o „Looking In”. Jest bardzo spokojna. Aż za bardzo. Mogliby dodać do tego utworu trochę więcej mocy. To jednak jedyne zastrzeżenie. Wokal Marii w tym numerze trochę mnie zdziwił. Niektóre fragmenty są wręcz szeptane. W niektórych śpiewa nieco mocniej, ale do krzyku to dalekie. Poza tym bardzo podoba mi się tekst tego utworu. Opowiada historię zagubionej dziewczyny. She smiles through a thousand tears And harbours adolescent fears She dreams of all That she can never be She wades in insecurity (PL: Ona uśmiecha się przez tysiąc łez I przygarnia obawy młodzieńca Śni o wszystkim Brnie w niepewność). Niektóre fragmenty sugerują jakoby była to sama Mariah. Potwierdzają to takie fragmenty jak It seems as though I’ve always been Somebody outside looking in (PL: Wygląda na to że zawsze byłam Kimś z zewnątrz wpatrującym się) czy They’ll never know the real me (PL: Nigdy nie poznają prawdziwej mnie). Z pozostałych numerów najbardziej lubię balladę „Forever” i nieco żywszy, tajemniczy utwór „Long Ago”. Nie wszystko jest jednak perfekcyjne. Utwory takie jak „Melt Away” czy „I Am Free” są bezpłciowe, niezauważalne wręcz. Singlowy utwór „Fantasy” nie podoba mi się, ani trochę. Może gdyby wyciąć z niego ten taneczny podkład, byłoby lepiej. „Always Be My Baby” również jest numerem pozbawionym jakiegokolwiek wyrazu. Całość jest ok. Odkąd jednak Mariah poszła w odstawkę, jej płyty podobają mi się mniej niż kiedyś.

Ocena:

Najlepsze: Looking In, Open Arms, Long Ago, Forever
Najgorsze: Fantasy, Always Be My Baby


Tytuł
: Origin
Wykonawca: Evanescence
Gatunek: rock
Single: -
Evanescence już od dawna nie schodzi z listy moich ulubionych zespołów. Chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego. Świetna muzyka, piękny wokal Amy Lee i niegłupie teksty. Poznałem już trzy płyty tego zespołu – „Fallen”, „The Open Door” i najnowszy, tegoroczny krążek „Evanescence” (<333). Jednak słuchając piosenek z „Origin” nigdy nie pomyślałbym, że to ten sam zespół. Naprowadziły mnie na to jedynie trzy piosenki zamieszczone zarówno tu jak i na płycie „Fallen”. Różnią się od swoich późniejszych odpowiedników. Najbardziej „Imaginary”. Wersja jest dużo lepsza od tej z „Fallen”. Tamta ma zupełnie inny początek, jest niezła, ale należy do słabszych utworów z „Fallen”. Ta jest spokojniejsza, ale ma więcej energii. Amy brzmi super. Niektóre fragmenty brzmią jakby nie były ani trochę obrabiane. Tutaj to idzie na plus. Poza tym ten świetny chórek. W tej wersji bardziej wyrazisty. Dalej „Whisper”. Tą wersją jestem zawiedziony. Ja (osoba kochająca ten numer) bez problemu wychwyciłem między dwiema wersjami różnice. Pierwsza – ta jest dużo krótsza. Druga – ta wersja została brutalnie ‚obrabowana’ z gotyckiego chórku. Trzecia – pod względem muzycznym piosenki znacznie się różnią. Ta jest rockowa; tamta bardziej metalowa. No i ostatnia różnica, która przeszkadza mi chyba najbardziej. Wokal Amy został w pierwszej zwrotce zbyt bardzo ‚poprawiony’. W ‚oryginale’ z „Fallen” tego nie ma i jest dużo lepiej. I wreszcie przechodzimy do najlepszej piosenki – „My Immortal”. Wersja nie różni się za bardzo od tej z „Fallen”. I to jest jej największy plus. Piosenka jest idealna. NIE MOŻNA w niej nic zmieniać. Rozpływam się gdy tego słucham. To może teraz kilka słów o ‚nowych’ kawałkach. Intro „Origin” jest całkiem niezłe, ale… niepotrzebne. „Where Will You Go” trochę przynudza w zwrotkach, ożywia się w refrenie, ale organowy moment jest cudowny. Utwór „Lies” uwielbiam. Jest najostrzejszy spośród zawartych tu piosenek. Amy świetnie tu brzmi szczególnie śpiewając ‚ooo’. Oprócz niej pojawia się tu Bruce Fitzhugh. Ma bardzo dobry głos. Idealny do metalowych utworów. Bardzo podoba mi się „Away from Me”. Z początku nie zwracałem na niego uwagi, ale teraz uważam, że jest świetny. Szczególnie lubię fragment refrenu, w którym Amy śpiewa Won’t you take me away from me? (PL: Czy nie zabierzesz mnie daleko ode mnie?). Na uwagę zasługuje instrumentalny utwór „Eternal”. O ile się nie mylę, to składa się z trzech części: „Eternal”, „Listen to the Rain” i „Demise”. Pierwsza jest rockowa i, hmm, całkiem niezła. Druga podoba mi się najbardziej. Słychać w niej pianino i deszcz. Ostatnia jest refrenem jednej z piosenek (chyba „Field of Innocence”). To właściwie wszystko co lubię z „Origin”. Za dużo tu spokojnych punktów („Field of Innocence”, „Anywhere”). Przez to krążek nudzi się i dłuży. Dwukrotnie już wspomniane „Field of Innocence” nie podoba mi się, ani trochę. Utwór przekreśla gotycką naturę zespołu. „Even in Death” ma fajne, tajemnicze zwrotki. W refrenie wokalistka brzmi okropnie. Mogła oddać to facetowi z „Lies”. Inny chłopek wspomaga Amy w „Anywhere”. Ta piosenka jest nudna, bez polotu. Poza tym, jej końcówka jest wzięta z kosmosu. Wsłuchałem się bardziej i, okazuje się, że nie pochodzi z kosmosu, ale to po prostu wycięty kawałek z „Where Will You Go”. Płyta zrobiła na mnie całkiem pozytywne wrażenie. Za szybko się nudzi. To jej główny minus.
Ocena:
Najlepsze: Lies, My Immortal, Away from Me, Imaginary
Najgorsze: Field of Innocence, Anywhere, Even in Death

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz