O ile Madonnie, pomimo koszmarnego Hard Candy oraz słabego MDNA, udało się utrzymać tron królowej popu, o tyle o Britney powiedzieć "księżniczka popu" już się raczej nie godzi. Kto więc zajmie jej miejsce? O Lady Gadze już zapominamy, kolejne single Katy Perry to coraz większe katastrofy (i komercyjne, i artystyczne), Iggy Azalea po sukcesie dwóch singli zniknie (miejmy nadzieję!). Adele raczej na tym tytule nie zależy, a Beyonce to bardziej królowa urban aniżeli popu. Więc jaka jest księżniczka popu w roku 2014? Ano Ariana Grande.
Nie lubię, gdy to, co mówię, jest bez pokrycia. Dlatego też dla poparcia mojej tezy znalazłem kilka argumentów (brzmi to jak rozprawka, wiem, przepraszam). Przejrzałem więc to, jak Ariana od czasu debiutanckiego singla radziła sobie na listach Billboard 200 oraz Billboard Hot 100. Piosenki i płyty nagrane z obsadą Victorii znaczy zwycięstwo pominąłem, bo Ariany tam jak na lekarstwo. Zobaczmy więc, jak radziła sobie solowo.
Billboard 200
Yours Truly. Debiutancki album Ariany wydany 30 sierpnia 2013 roku (na 20-lecie płyty Music Box Marii Carey, idolki Grande).
- Krążek od razu zadebiutował na szczycie zestawienia. Dzięki temu Ariana stała się pierwszą kobietą od 2010 (od czasu Ke$hy), której debiutancki album znalazł się na szczycie B200.
- Przewidywano, że płyta sprzeda się w ilości od 110 do 120 tys. egzemplarzy. Rozeszło się 138 tys. Spory spadek krążek zaliczył w drugim tygodniu - spadł na miejsce 9. ze sprzedażą 31 tys. kopii.
- W tzw. Year-End Charts (podsumowującym sprzedaż albumu z całego roku) album znalazł się na miejscu 106.
- Krótko po wydaniu przez wokalistkę drugiej płyty Yours Truly pokryło się w Stanach złotem. Oznacza to, że przekroczyło próg 500 tys. sprzedanych kopii.
My Everything. Album numer dwa, którego recenzję przeczytacie poniżej. Pochodzą z niego dwa wielkie przeboje: Problem oraz Break Free. Płyta została wydana 25 sierpnia, niecały rok po poprzedniej.
- Płyta zadebiutowała oczywiście na miejscu 1. Rozeszło się ok. 169 tys. kopii. Nie był to jednak zachwycający wynik - pierwsze prognozy zakładały przekroczenie progu 200 tys. egzemplarzy. Każdego dnia były jednak coraz niższe i w końcu zatrzymały się na tych 169 tys.
- My Everything sprawiło, że Ariana jest pierwszą od 2010 roku (wcześniej - Susan Boyle) artystką, której dwie pierwsze płyty debiutowały na miejscu 1. zestawienia. Obie panie - wraz z LeAnn Rimes - są także jedynymi kobietami, którym udało się zdobyć dwa razy numer 1 w czasie krótszym niż jeden rok.
- Dla zainteresowanych - w drugim tygodniu pobytu na liście płyta spadła na miejsce 4. Zanotowała spadek zainteresowania o 75% i sprzedała się w ilości 42 tys. kopii.
Billboard Hot 100
- Put Your Hearts Up - debiutancki singiel Ariany, wydany w 2011 roku. Jak sama przyznaje, nie przepada za nim i została zmuszona do jego nagrania. Na listę nie wszedł w ogóle, w radiu nie był grany, lecz do dziś sprzedał się w ilości przekraczającej 500 tys. kopii.
- The Way - największy hit z albumu Yours Truly. W pierwszym tygodniu zaskoczył wszystkich - sprzedał się w ilości przekraczającej 200 tys. egzemplarzy, co pozwoliło mu na debiut na miejscu 10. listy. Najwyżej dotarł oczko wyżej, do pozycji 9. Jego audience impression* w najlepszym tygodniu wyniosło 82.795 miliony, a sprzedaż do dziś przekroczyła próg 2 milionów, co daje podwójną platynę.
- Baby I - utwór zadebiutował na miejscu 21. listy (drugi hit Ariany w TOP40), lecz wyżej już nie zaszedł. W pierwszym tygodniu rozeszło się 141 tys. kopii singla - niby niedużo mniej od The Way - lecz w ogólnym rozrachunku poradziło sobie dużo słabiej. Baby I do dziś nie dobiło bowiem nawet do 300 tys.
- Right There - jako singiel promocyjny kawałek został wydany jeszcze przed premierą albumu. Dlatego też, gdy zdecydowano się na oficjalne wydanie, odniósł znacznie mniejszy sukces. I choć pokrył się złotem (500 tys. kopii), to na BH100 zatrzymał się na pozycji 84.
- Problem - największy jak do tej pory Billboardowy hit Ariany. W niecałą godzinę od premiery zdobył szczyt listy iTunes. Nieco słabiej poradził sobie na samym BH100. Zadebiutował na miejscu 3. z oszałamiającą sprzedażą 438 tys. kopii w pierwszym tygodniu (druga najlepsza sprzedaż w tym roku). Dalej zaszedł na miejsce 2., na którym spędził 5 tygodni. Choć miał ogromny airplay, sprzedaż oraz streaming, nie udało mu się pobić Fancy Iggy Azalei, które rządziło nieprzerwanie przez 7 tygodni. W sierpniu singiel przekroczył próg 3 milionów sprzedanych egzemplarzy.
- Break Free - drugi singiel z drugiego albumu Grande. Zadebiutował na miejscu 15. listy i przez 3 tygodnie krążył wokół pozycji 20. Po premierze teledysku wskoczył jednak na miejsce 4. i jest to na razie jego najwyższe miejsce (obecnie 8.). Co więcej - wzrost ten sprawił, że Ariana stała się dopiero drugą kobietą w historii, która miała jednocześnie trzy single (jako główny artysta) w TOP10 zestawienia (Problem było wówczas na 7., a Bang Bang - o którym za chwilę - na 10.). Jeśli chodzi o samą sprzedaż, singiel rozszedł się w ilości ponad 660 tys. kopii.
- Bang Bang - singiel promujący nadchodzący krążek Jessie J, znalazł się także na wersji deluxe albumu My Everything Ariany. Gościnnie pojawia się w nim także Nicki Minaj. Kawałek zadebiutował na miejscu 6. BH100 ze sprzedażą wynoszącą 230 tys. egzemplarzy. Wówczas była to druga najlepsza sprzedaż roku (pierwsza - Problem), obecnie trzecia. W kolejnych tygodniach kawałek nieco spadł (ale nigdy nie wypadł z TOP10), aktualnie zanotował wzrost zainteresowania (po VMA) i przebywa na miejscu 4. Przekroczył już także próg miliona kopii.
- Best Mistake - singiel promocyjny z drugiego krążka Grande. Na Billboard Hot 100 dotarł jedynie do miejsca 49., lecz zapisał się w historii innym wyczynem. W pierwszym tygodniu rozeszło się 106 tys. jego kopii, co dało mu miejsce 6. na liście Digital Songs. Break Free przebywało wtedy na pozycji 4., a Bang Bang na 2. Sprawiło to, że Ariana stała się pierwszą kobietą mającą trzy utwory w TOP6 zestawienia, a ogólnie dopiero drugim (pierwszy to Michael Jackson, po śmierci) artystą, któremu się to udało.
Źródło: Billboard.com, ATRL forum, Wikipedia
* - Audience Impression to według Wikipedii "obliczenie biorące pod uwagę częstotliwość grania utworu w stacji radiowej oraz wielkości publiki, która wówczas stacji słucha"
MY EVERYTHING
Gdybym miał wskazać gwiazdę, która osiągnęła w tym roku największy sukces, nie miałbym żadnych wątpliwości. Ariana Grande.
Młoda, niepozorna wokalistka jeszcze rok temu usilnie porównywana do
Mariah Carey bije teraz wszelkie billboardowe rekordy. Każdy kolejny
singiel staje się przebojem, współpracuje z największymi. I – co
najważniejsze – udało jej się bez problemu oderwać od Cat Valentine, postaci granej przez nią w serialu na Nickelodeon. Można, Miley?
Swój debiutancki krążek wydała niemal równo rok temu. Yours Truly było
dla mnie sporym zaskoczeniem. Ariana nie sięgnęła po pop i muzykę
taneczną. Zamiast tego cofnęła się w czasie i zaprezentowała nam
mieszankę r&b oraz soulu. Mimo tego nie wracam do tego albumu zbyt
chętnie. Choć charakteryzuje go spójność, bardzo trudno przesłuchać go
od początku do samego końca (przesłodzone koszmary w stylu You’ll Never Know czy Better Left Unsaid). Dałem jednak wokalistce kolejną szansę. A ona ją wykorzystała. My Everything to bez wątpienia najlepsza popowa produkcja tego roku.
Drugi studyjny album piosenkarki to
płyta, na której każda z piosenek mogłaby stać się singlem. Na pewno nie
charakteryzuje ich spójność, ale na chaos również narzekać nie możemy.
Ariana Grande oferuje nam podróż po różnych muzycznych gatunkach. Obok
r&b typowego zarówno dla lat 90., jak i początku XXI wieku mamy
tutaj elementy balladowe, nowoczesny pop, a nawet EDM. Co jednak ważne,
czarna muzyka wciąż przeważa tu nad popem.
Zaczyna się zaskakująco. Intro to rozmarzona, subtelna kompozycja. Nieco może oderwana od rzeczywistości, ale znakomicie wprowadza nas do My Everything. Zaraz po jej ostatnich taktach słyszymy charakterystyczny trąbkowy hook (nieco podobny do Talk Dirty Jasona Derulo). Piosenka Problem
stała się w Stanach sporym przebojem. Ani trochę mnie to nie dziwi.
Jest odpowiednio przebojowa, chwytliwa – najbardziej singlowa na krążku.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić, to wstawka Iggy Azalei. Choć na
pewno pomogła numerowi na listach przebojów, to nie wnosi do niego
niczego ciekawego. Gdyby jej tu nie było, mógłbym wręcz zanucić one less problem without… Iggy. Lepszą, ale i bardziej komercyjną, propozycją jest drugi singiel. Break Free produkcji Zedda to klubowy banger. Bardziej od samej muzyki zwraca w nim uwagę tekst. Ale do tego jeszcze wrócę.
Choć oba single lubię, to gdybym miał
uporządkować kawałki od najlepszego do najsłabszego, to znalazłyby się
pewnie gdzieś pod koniec (razem z nijakim Only 1 z deluxe). Pozostałe utwory są inne, lepsze.
Choć Ariana pracowała z całą armią producentów, tekściarzy, raperów,
słychać tu cząstkę jej. Ciekawy byłem piosenki, którą dla wokalistki
stworzył Ryan Tedder. Why Try nie odbiega od innych jego produkcji. To popowa, pościelowa pozycja, która może godnie stać koło najlepszych powerful ballads. W pisaniu One Last Time
brał natomiast udział David Guetta. Produkcji się na szczęście nie
tknął. Utwór jest taneczny, ale stonowany. Grande brzmi w nim
rewelacyjnie. Swoje trzy grosze dorzucili Harry Styles, a także raperzy
tacy jak Cashmere Cat, Childish Gambino czy też Big Sean. Nadali oni
piosenkom nieco hip hopowego posmaku i swoistej, „Arianowej” pikanterii.
Dwa utwory zupełnie mnie zaskoczyły i
nie spodziewałem się usłyszeć ich na płycie niewinnej, uroczej Ariany
Grande. Pierwszym z nich jest seksowne Love Me Harder, w którym gościnnie pojawia się The Weeknd.
Choć nagranie odbiega od jego solowej twórczości, jego wpływ jest tu
mocno wyczuwalny. Uwielbiam refren tego utworu. Jest mocno
elektroniczny, ale i hipnotyzujący, uwodzący. Spora tu z pewnością
zasługa odważniejszego niż w innych piosenkach tekstu. Drugim
zaskoczeniem było dla mnie Hands on Me. Gdybym nie wiedział, że
kawałek wykonuje właśnie Ariana, pomyślałbym, że to zagubiona piosenka z
początku XXI wieku. Za co ogromny plus.
Ariana nie byłaby jednak sobą, gdyby nie umieściła tu ballad. To bowiem właśnie one stanowiły mocny trzon Yours Truly. Podobnie jest i tutaj. Nie wyobrażam sobie My Everything bez napisanej przez Harry’ego Stylesa ballady Just a Little Bit of Your Heart.
Choć utwór, który oddał wokalistce, znaleźć by się mógł na płycie One
Direction, nie brzmiałby tam tak dobrze jak tu. Sam tekst jest
oczywiście piękny, ale najwięcej uwagi zwraca się na samą artystkę,
która brzmi tu zniewalająco. Poza tym utworem mamy tu sensualne (ale
nowoczesne i z elementami rapu) Best Mistake oraz tytułowe My Everything stanowiące świetne zakończenie przygody z płytą.
Tekstowo płyta nie stoi na nie wiadomo
jak wysokim poziomie. Jednak jak na popowe standardy – jest dobrze.
Ciekawie przedstawia się Break Your Heart Right Back. Opowiada o
chłopaku, który zdradził Arianę z… innym facetem. Wokalistka nie
potwierdzała, czy informacja jest prawdziwa, ale znaczący okazuje się tu
sampel z kawałka… I’m Coming Out. W Love Me Harder oraz Hands on Me mamy piosenkarkę silną, kobiecą, uwodzicielską. Bardziej liryczne oblicze ukazuje w Just a Little Bit of Your Heart, gdzie śpiewa, że chciałaby być choćby jedną – jeśli nie jedyną – częścią serca ukochanego. O jego powrót błaga w One Last Time, które jednak wypada dosyć śmiesznie w kontekście poprzedzającego go Problem. Najbardziej podoba mi się strona liryczna w utworze Break Free.
Odzywa się tu moja sympatia do hymnów spod znaku „jestem silniejsza,
umiem sobie sama poradzić”. Tekst ma mimo tego kilka defektów. Przede
wszystkim:
I only wanna die alive
Jakkolwiek by twórcy nie próbowali wmówić słuchaczom, że to metafora, środek stylistyczny – to nadal nie ma sensu. Ale to nie koniec, idziemy do kolejnego wersu:
Never by the hands of a broken heart(…)Now that I’ve become who I really are
Poważnie? Maxie Martinie, naprawdę nie musiałeś tu zmieniać gramatyki, żeby się (nadal słabo) rymowało.
Jedyne, do czego rzeczywiście mam zastrzeżenia (poza fragmentami tekstu Break Free), to edycja deluxe. Wyrzucone tam kawałki są nieco bezbarwne i wyraźnie odstają od tych z podstawy (owszem, wy-hype-owane Bang Bang również).
A co do reszty – brawo, Ariano. Dawno nie słuchałem tak dopieszczonego
popowego (a raczej rhythm and bluesowo-popowego) materiału. Utwory z
nowej płyty młodej wokalistki są różnorodne, a przy tym przesadnie od
siebie nie odstają. Nie ma się wrażenia, że zostały na jeden krążek
wrzucone przypadkiem, a każdy z nich sprawdza się zarówno jako
pojedynczy track, jak i część całości. Choć trochę szkoda, że
prawdopodobnie nie usłyszymy już następców pięknych Honeymoon Avenue czy Tattooed Heart,
nie sposób nie pochwalić rozwoju Grande. Myślę, że jeszcze kilka lat
ciężkiej pracy i to właśnie ona może stać się nową księżniczką popu.
Ocena: 5/6
Najlepsze: Love Me Harder, Best Mistake, Just a Little Bit of Your Heart, Hands on Me, One Last Time
Najgorsze: Only 1

Coraz bardziej się robisz taki nastawiony na chartsy ;)
OdpowiedzUsuńAriana nagrała przyjemną płytę, ale do MC jej daleko, oj daleko. Ale tron księżniczki popu jak najbardziej do niej powinien należeć
Nowy post na http://The-Rockferry.blog.onet.pl (nowy numer muzycznego magazynu "MadHouse")
Choćbym nie wiem jak bardzo uwielbiał Britney, to jednak to wyniki sprzedaży zadecydowały o niej jako księżniczce, nie jej muzyka. Ari ma przed sobą jeszcze długą drogę, miejmy nadzieję, że bez załamania nerwowego.
UsuńWczoraj słuchałem "My Everything" i muszę przyznać, że nie jest aż taka zła ta płyta. Kilka utworów zapadło mi w pamięci. :)
OdpowiedzUsuńAriana wydaje mi się taką przesłodzoną jeszcze małą dziewczynką. Co prawda lubię od niej singlowe Problem i Break Free to jednak jest ona przesłodzona czy jak to można inaczej nazwać taka och-ach. Mi się akurat wstawka Iggy podoba w piosence Problem. Ale fakt Ariana pobiła w tym roku kilka rekordów. To ona w tym roku rządzi popem, jeśli chodzi o kobiety. Życzę jej powodzenia w nagrywaniu kolejnych utworów i niech jeszcze trochę dojrzeje, bo się wydaje mi taka jeszcze niedojrzała. :)
OdpowiedzUsuńhttp://zyciejestmuzykaaa.blogspot.com
Jak dla mnie Ariana jest zbyt przesłodzona i jakoś nie trafiają do mnie jej utwory. Chyba wyrosłam z takich brzmień :)
OdpowiedzUsuńU mnie nowa (krótka) recenzja, zapraszam :)
Wydała dopiero 2 albumy, osiągnęła sukces, ale to za wcześnie, żeby nazywać ją księżniczką popu czy czegokolwiek... bo jeszcze wszystko może się zdarzyć...
OdpowiedzUsuńSam znasz przykład jednej piosenkarki, która osiągnęła sukces 2 pierwszymi albumami, otrzymała 2 lata z rzędu najważniejszą nagrodę dla artystki roku, była nazywana przez niektórych "gotycką księżniczką", a potem jej sukcesy się skończyły... No dobrze, było parę sukcesów (6 miejsce na listach albumów to nadal dobre miejsce), ale nie tak wielkich i imponujących... i przestała być księżniczką, a jest "byłą Teeniestar"...
Ariana jest mi obojętna, jej muzyka mnie nie porwała, ale jeśli naprawdę jest tak dobra artystycznie, jak czytam w recenzjach, życzę jej wszystkiego dobrego, niech tworzy dobre utwory i kto wie, może utrzyma się, będzie osiągała sukcesy i zasłuży na tytuł "księżniczki popu" :)
Nie znam ani tej płyty, ani poprzedniej. Dla mnie Ariana jest po prostu zbyt przesłodzona i to mnie trochę odpycha od jej twórczości, niemniej może w końcu uda mi się posłuchać obu płyt.
OdpowiedzUsuńZapraszam na nową notkę! [bruisesly.blogspot.com]
Pozdrawiam :)
Bardzo dobra płyta wokalistki pnącej się na szczyty popularności na całym świecie. Dziewczyna wygląda może dziecinie ale potrafi za to śpiewać. A co Mariah Carey to najprawdopodobniej ma najlepsze chwile swojej kariery za sobą. Ariana mam nadzieję jeszcze przed sobą i może wkrótce zastąpić Britney jako księżniczkę Pop.
OdpowiedzUsuńuwielbiam My Everything, genialna plyta a Ariana teraz radzi zdecydowanie
OdpowiedzUsuńu mnie NN polecam : hot-hit-lista.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNowy post na http://The-Rockferry.blog.onet.pl (pierwszy w historii wywiad na blogu)
hej na www.listamegaprzebojowalicia.bloog.pl jest nowe notowanie serdecznie zapraszam do głosowania lubie ariane na początku była mniej fajna ale im więcej jej słuchałam tym bardziej ją lubie :)
OdpowiedzUsuńZapomniałeś o Rihannie i Lanie :((.
OdpowiedzUsuńO istnieniu kogoś takiego jak Ariana Grande dowiedziałam się z Twittera i przeglądając jakieś czasopismo młodzieżowe (w którym zazwyczaj kojarzę tylko 30% wspomnianych osób). "Problem" to była pierwsza piosenka, która obiła mi się o uszy, całkiem z resztą przyjemna. Jestem ciekawa, jak potoczy się dalej jej kariera i czy zerwie z wizerunkiem "grzecznej dziewczynki", jaką teraz jest.
U mnie nowa notka, zapraszam i pozdrawiam. :)
Nowa notka na www.Rebelle-K.blog.pl Zapraszam
OdpowiedzUsuńWłaśnie zabieram się za przesłuchanie tego krążka, jestem jego bardzo ciekawa. ;) Po pierwszej płycie artystki, jej muzyka mnie do siebie nie zachęcała, jednak od tamtego czasu materiał Arieny totalnie się zmienił.
OdpowiedzUsuńsongnevergrewold.blogspot.com
u mnie NN polecam hot-hit-lista.blogspot.com
OdpowiedzUsuń