Tytuł: Super Collider
Wykonawca: Megadeth
Rok wydania: 2013
Gatunek: hard rock
Wytwórnia: Tradecraft, via Universal
Single: Super Collider
W ostatnim czasie więcej niż o samej muzyce Megadeth można było przeczytać o kolejnych „występkach” wokalisty grupy – Dave’a Mustaine’a.
A to zbluzgał jakiegoś faceta, a to stwierdził, że boi się śmierci. W
końcu przyznał też, że nie potrafi śpiewać. A kiedy będzie promować
album? Cóż, ta niezwykła i ciekawa osobowość jak widać ma taki pomysł na
promowanie muzyki. Szkoda tylko, że na samą muzykę pomysłu mu już
zabrakło.
Od kilku lat komponowaniem i pisaniem nowych utworów zajmuje się sam
Dave. Nie znam jeszcze wszystkich albumów Megadeth, więc nie wiem, jak
to szło mu dwa czy cztery lata temu. Słuchając Super Collider,
mam niestety wrażenie, że artysta się wypalił. Nie ma tu miejsca na
thrash metal, z którego niegdyś znany był zespół. Mamy natomiast trochę
(hard) rockowego brzmienia. Jest więc piosenkowo, przebojowo, nośnie i…
bezpłciowo. Podczas gdy Metallica zajmuje się wszystkim, tylko nie nowym
albumem, a Slayer dużo koncertuje, Megadeth próbuje nas zadowolić
najtańszym kosztem.
Kilka miesięcy przed wydaniem albumu ujawniono jego okładkę i tytuł.
Niby nic takiego, ale wydawało mi się to takie… niemetalowe. Później
ukazał się singiel Super Collider. I zacząłem się coraz
bardziej obawiać płyty. W końcu miała ona premierę. Przy pierwszym
przesłuchaniu miałem wrażenia dość… no właśnie. Żadne. Słucham albumu po
raz drugi, trzeci, piąty – nic. Z jednej strony to może dobrze – w
końcu lepszy krążek nijaki niż beznadziejny. Ale biorąc pod uwagę, że
nawet takimi dość nośnymi i piosenkowymi kawałkami jak Moto Psycho potrafili wzbudzić moją ciekawość, to jest dość słabo.
Na płycie dominują utwory nijakie. W większości są nudne, monotonne.
Przebrnięcie przez cały album to męczarnia. Sam początek złego krążka
nie zapowiadał. Kingmaker to porządny, nieco metalowy kawałek.
Szybki i agresywny, ze świetnym riffem gitarowym. Puszcza oko do
starszych nagrań grupy, jednocześnie nie odstając za bardzo od innych
piosenek na Super Collider. Uważam, że to
naprawdę udana kompozycja. Zaraz po nim otrzymujemy jednak kawałek
tytułowy. Czyli zupełne zaprzeczenie tego, co słyszeliśmy w Kingmaker. Super Collider
to rockowy, ale bardzo radiowy i mainstreamowy numer. Zwrotek słucha
się całkiem nieźle, przy powolnym refrenie usnąć można. Podobnie napisać
mógłbym o Burn!. Jego refren jest wręcz prostacki. Dodając do
tego tekst (typowy dla gwiazd popu, ale niegodny żywych legend metalu),
otrzymujemy produkcję wtórną i bardzo słabą:
Burn, baby burn… ’cause it feels so good (PL: Płoń, kochanie, płoń… bo czuję się tak dobrze)
Małe ożywienie następuje dopiero przy The Blackest Crow.
Piosenka jest jakby inspirowana… folkiem. Wrażenie to potęguje
wykorzystana gitara akustyczna. O ile jej brzmienie początkowo całkiem
mi się podobało (coś nowego, wniosło powiew świeżości), szybko zaczęło
mnie denerwować. Natomiast w Dance in the Rain gościnnie pojawia się David Draiman. Nie pomaga jednak tej piosence. Z kolei w Built for War Dave pokazuje, że jest w fatalnej formie wokalnej. Ni to śpiewa, ni to krzyczy. Refrenu w jego wykonaniu słuchać się nie da.
Obok Kingmaker dobre wrażenie zrobiły na mnie dwa utwory: Don’t Turn Your Back… oraz Cold Sweat.
Drugi z tych kawałków jest coverem piosenki zespołu Thin Lizzy o tym
samym tytule. Oryginał to świetny, heavy metalowy utwór. Wersja Megadeth
jest lżejsza, bardziej przystępna i nośna. Mimo tego brzmi lepiej od
większości kawałków na Super Collider. I nawet sam wokalista lepiej w
nim brzmi. Don’t Turn Your Back… to z kolei najlepszy pod
względem gitar utwór na płycie. Urzekł mnie jego cichy wstęp z
interesującym riffem. W dalszej części słuchacza wręcz uderza metalowa
moc. Tak powinna brzmieć cała płyta.
O ile jednak sama muzyka może być rozczarowaniem, o tyle teksty
utworów trochę mi to rekompensują. Megadeth wielokrotnie sięgają po
temat śmierci (The Blackest Crow, Built for War). Może to i typowe dla metalu, ale wciąż udane. Beginning of Sorrow opowiada natomiast o niechcianej ciąży i aborcji. W Don’t Turn Your Back… Dave śpiewa, byśmy nie odwracali się od przyjaciół. Z kolei w Kingmaker padają słowa:
Epidemic of addiction, worshipping the pill Drown them all with alcohol, anything for thrills Precious life goes up in smoke, going nowhere fast (PL: Epidemia uzależnień, czczenie pigułki, Zatopić je alkoholem, cokolwiek dla dreszczyku emocji, Cenne życie legnie w gruzach, szybko idąc donikąd)
Jednak moim tekstowym faworytem jest Forget to Remember. Opowiada o dziewczynie, której życie kończy się i straciło cały sens. Nieco nijakie są teksty do Super Collider oraz Burn!.
Album Super Collider zrobił na mnie
niestety średnie wrażenie. Choć teksty utworów są naprawdę świetne i nie
można się do nich przyczepić, to sama muzyka i wokal Dave’a zostawiają
trochę do życzenia. Poprzednie płyty Megadeth (te, które znam)
zdecydowanie bardziej mi się podobały. Tu mamy trochę kombinowania z
radiowym rockiem, kilka nijakich kawałków i zapychaczy. No i trzy
świetne utwory: Kingmaker, Don’t Turn Your Back… oraz Cold Sweat. Tak powinna ich muzyka brzmieć w przyszłości.
Ocena: 3/6
Najlepsze utwory: Kingmaker, Don't Turn Your Back..., Cold Sweat
Najsłabsze utwory: Super Collider, Burn!, Built for War

to nie moje klimaty niestety hot-ht-lista.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNigdy o nich nie słyszałam.
OdpowiedzUsuńNa blogu http://mybestmusic.blog.pl/ pojawiło się Nowe Notowanie. Zapraszam do oddania głosów
Nigdy mnie nie przekonywali, i chyba juz nie przekonaja.
OdpowiedzUsuńJa też nie umiem śpiewać... Powinnam założyć zespół. Dołączysz się?
OdpowiedzUsuńSłyszałam, że to najgorsza płyta Megadeth. Póki co nie mam jej w planach.
OdpowiedzUsuńNie znam tego zespołu. Nowy post zapraszam http://www.PatriciaxLife.blogspot.com
OdpowiedzUsuńNie znam zespołu
OdpowiedzUsuńmuzycznomaniaa.blogspot.com/
Okładka naprawdę ładna :)
OdpowiedzUsuńNie znam ich muzyki. Nie mój styl.
Relacja z koncertu Editors na http://The-Rockferry.blog.onet.pl
Ostatnio pierwszy raz usłyszałam o tym zespole. Być może kiedyś posłucham czegoś od nich :)
OdpowiedzUsuńU mnie nowy post :)
hot-hit-lista.blogspot.com zapraszam do glosowania na notowanie i na pojedynek
OdpowiedzUsuńNa pewno coś z AR znam... xd ale poza nazwą zespołu, to jakoś nie umiem żadnej piosenki przypomnieć... xd
OdpowiedzUsuńZ wszystkich czternastu albumów Megadeth, najnowszy to dla mnie porażka całkowita. Trzeba wiedzieć kiedy dać sobie spokój, Mustaine z kolegami moment przegapił...
OdpowiedzUsuń