Miło było dla Was pisać...

sobota, 5 października 2013

"Super Collider" Megadeth





Tytuł: Super Collider
Wykonawca: Megadeth
Rok wydania: 2013
Gatunek: hard rock
Wytwórnia: Tradecraft, via Universal
Single: Super Collider








W ostatnim czasie więcej niż o samej muzyce Megadeth można było przeczytać o kolejnych „występkach” wokalisty grupy – Dave’a Mustaine’a. A to zbluzgał jakiegoś faceta, a to stwierdził, że boi się śmierci. W końcu przyznał też, że nie potrafi śpiewać. A kiedy będzie promować album? Cóż, ta niezwykła i ciekawa osobowość jak widać ma taki pomysł na promowanie muzyki. Szkoda tylko, że na samą muzykę pomysłu mu już zabrakło.

Od kilku lat komponowaniem i pisaniem nowych utworów zajmuje się sam Dave. Nie znam jeszcze wszystkich albumów Megadeth, więc nie wiem, jak to szło mu dwa czy cztery lata temu. Słuchając Super Collider, mam niestety wrażenie, że artysta się wypalił. Nie ma tu miejsca na thrash metal, z którego niegdyś znany był zespół. Mamy natomiast trochę (hard) rockowego brzmienia. Jest więc piosenkowo, przebojowo, nośnie i… bezpłciowo. Podczas gdy Metallica zajmuje się wszystkim, tylko nie nowym albumem, a Slayer dużo koncertuje, Megadeth próbuje nas zadowolić najtańszym kosztem.

Kilka miesięcy przed wydaniem albumu ujawniono jego okładkę i tytuł. Niby nic takiego, ale wydawało mi się to takie… niemetalowe. Później ukazał się singiel Super Collider. I zacząłem się coraz bardziej obawiać płyty. W końcu miała ona premierę. Przy pierwszym przesłuchaniu miałem wrażenia dość… no właśnie. Żadne. Słucham albumu po raz drugi, trzeci, piąty – nic. Z jednej strony to może dobrze – w końcu lepszy krążek nijaki niż beznadziejny. Ale biorąc pod uwagę, że nawet takimi dość nośnymi i piosenkowymi kawałkami jak Moto Psycho potrafili wzbudzić moją ciekawość, to jest dość słabo.


Na płycie dominują utwory nijakie. W większości są nudne, monotonne. Przebrnięcie przez cały album to męczarnia. Sam początek złego krążka nie zapowiadał. Kingmaker to porządny, nieco metalowy kawałek. Szybki i agresywny, ze świetnym riffem gitarowym. Puszcza oko do starszych nagrań grupy, jednocześnie nie odstając za bardzo od innych piosenek na Super Collider. Uważam, że to naprawdę udana kompozycja. Zaraz po nim otrzymujemy jednak kawałek tytułowy. Czyli zupełne zaprzeczenie tego, co słyszeliśmy w Kingmaker. Super Collider to rockowy, ale bardzo radiowy i mainstreamowy numer. Zwrotek słucha się całkiem nieźle, przy powolnym refrenie usnąć można. Podobnie napisać mógłbym o Burn!. Jego refren jest wręcz prostacki. Dodając do tego tekst (typowy dla gwiazd popu, ale niegodny żywych legend metalu), otrzymujemy produkcję wtórną i bardzo słabą:
Burn, baby burn… ’cause it feels so good (PL: Płoń, kochanie, płoń… bo czuję się tak dobrze) 
Małe ożywienie następuje dopiero przy The Blackest Crow. Piosenka jest jakby inspirowana… folkiem. Wrażenie to potęguje wykorzystana gitara akustyczna. O ile jej brzmienie początkowo całkiem mi się podobało (coś nowego, wniosło powiew świeżości), szybko zaczęło mnie denerwować. Natomiast w Dance in the Rain gościnnie pojawia się David Draiman. Nie pomaga jednak tej piosence. Z kolei w Built for War Dave pokazuje, że jest w fatalnej formie wokalnej. Ni to śpiewa, ni to krzyczy. Refrenu w jego wykonaniu słuchać się nie da.


Obok Kingmaker dobre wrażenie zrobiły na mnie dwa utwory: Don’t Turn Your Back… oraz Cold Sweat. Drugi z tych kawałków jest coverem piosenki zespołu Thin Lizzy o tym samym tytule. Oryginał to świetny, heavy metalowy utwór. Wersja Megadeth jest lżejsza, bardziej przystępna i nośna. Mimo tego brzmi lepiej od większości kawałków na Super Collider. I nawet sam wokalista lepiej w nim brzmi. Don’t Turn Your Back… to z kolei najlepszy pod względem gitar utwór na płycie. Urzekł mnie jego cichy wstęp z interesującym riffem. W dalszej części słuchacza wręcz uderza metalowa moc. Tak powinna brzmieć cała płyta.

O ile jednak sama muzyka może być rozczarowaniem, o tyle teksty utworów trochę mi to rekompensują. Megadeth wielokrotnie sięgają po temat śmierci (The Blackest Crow, Built for War). Może to i typowe dla metalu, ale wciąż udane. Beginning of Sorrow opowiada natomiast o niechcianej ciąży i aborcji. W Don’t Turn Your Back… Dave śpiewa, byśmy nie odwracali się od przyjaciół. Z kolei w Kingmaker padają słowa:
Epidemic of addiction, worshipping the pill Drown them all with alcohol, anything for thrills Precious life goes up in smoke, going nowhere fast (PL: Epidemia uzależnień, czczenie pigułki, Zatopić je alkoholem, cokolwiek dla dreszczyku emocji, Cenne życie legnie w gruzach, szybko idąc donikąd)
Jednak moim tekstowym faworytem jest Forget to Remember. Opowiada o dziewczynie, której życie kończy się i straciło cały sens. Nieco nijakie są teksty do Super Collider oraz Burn!.


Album Super Collider zrobił na mnie niestety średnie wrażenie. Choć teksty utworów są naprawdę świetne i nie można się do nich przyczepić, to sama muzyka i wokal Dave’a zostawiają trochę do życzenia. Poprzednie płyty Megadeth (te, które znam) zdecydowanie bardziej mi się podobały. Tu mamy trochę kombinowania z radiowym rockiem, kilka nijakich kawałków i zapychaczy. No i trzy świetne utwory: Kingmaker, Don’t Turn Your Back… oraz Cold Sweat. Tak powinna ich muzyka brzmieć w przyszłości.

Ocena: 3/6
Najlepsze utwory: Kingmaker, Don't Turn Your Back..., Cold Sweat
Najsłabsze utwory: Super Collider, Burn!, Built for War

12 komentarzy:

  1. to nie moje klimaty niestety hot-ht-lista.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy o nich nie słyszałam.
    Na blogu http://mybestmusic.blog.pl/ pojawiło się Nowe Notowanie. Zapraszam do oddania głosów

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy mnie nie przekonywali, i chyba juz nie przekonaja.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też nie umiem śpiewać... Powinnam założyć zespół. Dołączysz się?

    OdpowiedzUsuń
  5. Słyszałam, że to najgorsza płyta Megadeth. Póki co nie mam jej w planach.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam tego zespołu. Nowy post zapraszam http://www.PatriciaxLife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam zespołu
    muzycznomaniaa.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka naprawdę ładna :)
    Nie znam ich muzyki. Nie mój styl.

    Relacja z koncertu Editors na http://The-Rockferry.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ostatnio pierwszy raz usłyszałam o tym zespole. Być może kiedyś posłucham czegoś od nich :)
    U mnie nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hot-hit-lista.blogspot.com zapraszam do glosowania na notowanie i na pojedynek

    OdpowiedzUsuń
  11. Na pewno coś z AR znam... xd ale poza nazwą zespołu, to jakoś nie umiem żadnej piosenki przypomnieć... xd

    OdpowiedzUsuń
  12. Z wszystkich czternastu albumów Megadeth, najnowszy to dla mnie porażka całkowita. Trzeba wiedzieć kiedy dać sobie spokój, Mustaine z kolegami moment przegapił...

    OdpowiedzUsuń